22 czerwca 2013

Wpadka?

Naprawdę ciężko było mi dzisiaj uwierzyć w wynik, jaki ukazał się moim oczom kilkanaście minut po ósmej, na jednym z siatkarskich portali. Trzecia z rzędu przegrana Polaków. Wyłączyłem telewizor przy stanie 16:11 z powodu nasilającej się burzy. Niestety nie udało mi się wrócić do oglądania. Może i lepiej...


Przed meczem naprawdę myślałem, że to będzie szybkie, trzy- ewentualnie czterosetowe starcie dla naszych. Nie dopuszczałem do myśli tie-breaka, a rozstrzygniętego na naszą niekorzyść już w ogóle...

Nie podejmę się wnikliwej analizy, oceny tego spotkania, bowiem niesprzyjająca pogoda zmuszała mnie do tego, by raz po raz wyłączyć odbiornik. Oczywiście gdyby nie mama, która panicznie boi się burzy, oglądałbym dalej w nadziei, że jeszcze nie pierdutnie mi nic w antenę.

Po trzeciej porażce biało-czerwonych w tegorocznej Lidze Światowej, nasi siatkarze spotkali się z ogromną falą krytyki. No ale, nie da się ukryć - zasłużyli. Oczywiście mowa o konstruktywnych uwagach. Tu i ówdzie pojawiły się także głosy dotyczące sposobu podejścia kibiców do zaistniałej sytuacji, a także właśnie do osób, które o reprezentacji nie wypowiadały się w superlatywach. Osobiście omijam szerokim łukiem tak bardzo typowe dla polskiego sportu (i, niestety, tak często powtarzane) "nic się nie stało". Dlaczego mówić, że wszystko w porządku, skoro mecz z Francuzami miał być formalnością, a najzwyczajniej w świecie daliśmy dupy? I co, to wszystko nic? Taka tam, wpadka? Może i wpadka, ale czemu setki fanpejdżów na Facebooku czy Twitterze zalewanych jest wpisami takimi, a nie innymi? W których autorzy jakby boją się mocnych, prawdziwych słów? Po prostu: krytyki? I jeszcze to nędzne "nic się..."

Trochę nad tym myślałem i wyciągnąłem kilka wniosków. Jak zwykle nie można mówić, że wszyscy, którzy publikują optymistyczne wpisy, nie potrafią przyznać, że nasza gra na chwilę obecną pozostawia wiele do życzenia, że nasi zawodnicy zagrali zdecydowanie poniżej oczekiwań. W końcu nie ma nic w tym złego, że treści te nasiąknięte są pozytywnymi emocjami. Bo takie jest też zadanie kibiców - mają być na dobre i na złe. Mam tu na myśli jednak tych, którzy w swoich wypowiedziach unikają słów krytyki, ale też obrzucają błotem takich, których zdanie nie pochlebia naszym siatkarzom.Chodzi mi oczywiście o uzasadnione, mądre uwagi, a nie wyssane z palca farmazony. "Jak można powiedzieć coś 'be' na naszych Orłów?! I ty masz się za prawdziwego kibica?". TEGO zjawiska nie rozumiem. Niektórzy byliby w stanie pożreć kogoś za to, że nie jest WIERNYM kibicem, bo ma czelność do takich komentarzy. Co więcej, jeśli ktoś niekorzystnie wypowie się o biało-czerwonych, od razu przylepia mu się łatkę "sezonowca".

Wydaje mi się, że coraz mniej osób rozumie pojęcie "kibic sezonowy". I to jest przykre. Moim zdaniem prawdziwy fan to taki, który potrafi wypowiadać się obiektywnie i zdolny jest do krytyki. Nawet używając ostrzejszych słów. Tak po prostu trzeba. Czy Anastasi po każdej nieudanej akcji w wykonaniu naszych podbiega do każdego z osobna, pyta czy nie otrzeć mu łezki, przytula do piersi i głaszcze uciśnione misie-pysie?

No właśnie... Oczywiście, nie mam nic do osób, które starają się znaleźć jakieś pozytywne aspekty, w których wypowiedziach zawsze znajdzie się jakaś kolorowa nutka. Bo o to w tym chodzi. Ale trzeba mieć umiar. Jak we wszystkim. Wylewam swe żale do takich tylko osób, którzy nie akceptują krytyki. Którzy wydłubaliby oczy za choć jedne, negatywne słówko o naszych misiach-pysiach. Taka sytuacja.

1 komentarz:

  1. Mi też niestety nie udało się obejrzeć meczu :( fatalny wynik :(

    OdpowiedzUsuń