Odetchnęliśmy
Nareszcie! Tak bardzo potrzebne nam wszystkim zwycięstwa Biało-czerwonych w końcu przyszły. Mimo, iż po wyprawie do Francji wizja naszego udziału w turnieju finałowym tegorocznej Ligi Światowej znacząco się oddaliła, wbrew pozorom pozostałe mecze naszych siatkarzy są niezwykle ważne. Nawet jeśli nie uda się awansować do ścisłej czołówki, potrzebujemy gry, widocznego postępu, zwycięstw. Z niepokojem więc czekałem na te polsko-argentyńskie potyczki, a z drugiej strony głęboko wierzyłem, że z meczu na mecz będzie lepiej. Wszyscy chyba widzieliśmy, że zwłaszcza w drugim spotkaniu nasza kadra zagrała naprawdę niezłe zawody - mam na myśli przede wszystkim drugą część meczu.
Niedzielny "złoty środek"
Nie najlepiej rozpoczął się ten sezon dla naszych środkowych, głównie dla Piotrka Nowakowskiego, który miał jak dotąd ogromne problemy w odnalezieniu się na boisku. Współpraca na linii Ziomek-Cichy Pit momentami wyglądała zdecydowanie poniżej oczekiwań. W dniu dzisiejszym nastąpiło (na szczęście) odrodzenie obydwu naszych reprezentantów. Osiem oczek Nowakowskiego i taki sam dobytek punktowy na koncie Możdżonka. Sami przyznacie - akcje na środku dzisiaj wyglądały imponująco.
Pamiętam, że rok temu oglądając w środku nocy mecz z Brazylijczykami (pierwszy weekend LŚ) nie mogłem wyjść z podziwu, że nasza reprezentacja potrafi grać taką siatkówkę. I ta passa trwała aż do tych nieszczęsnych igrzysk w Londynie. W piątek i dzisiaj, w ostatnich partiach dało się momentami zaobserwować TĘ reprezentację. TAK grającą. WYGRYWAJĄCĄ. Zdecydowanie coraz więcej przebłysków. Tak ma być!
Argentyna? Niewykluczona!
Tegoroczna "Światówka" jest niezwykle interesująca! Za nami bardzo ciekawe pojedynki, i co najważniejsze - padają korzystne dla nas wyniki!Wciąż jesteśmy w grze, zatem jeszcze większa jest motywacja do walki. W piątek czeka na nas USA, czyli kolejna, ważna przeprawa. Łatwo nie będzie, ale wydaje mi się, że dwa zwycięstwa nad Argentyną dały nam naprawdę wiele dobrego.
A ja obiecuję, że zrobię wszystko, żeby pomóc naszym! W piątek bowiem zagoszczę w katowickim Spodku :)


0 komentarze:
Prześlij komentarz